fot. Andrzej P. Bator

 
 
 
 
 
 
 

fot. a.r.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Andrzej Bator

GRATIAS AGO

fotografie | photographs

27.02. - 17.03.

wstęp wolny | admission free



Andrzej P. Bator
GRATIAS AGO
otwarcie wystawy: 27.02.09 godz.18.00
czynna do 17.03.

Galeria Entropia
Wrocław ul.Rzeźnicza 4
tel. 71 3444 634
www.entropia.art.pl
entropia@entropia.art.pl


Andrzej P. Bator /ur. 1954 we Wrocławiu/. Fotograf, filozof sztuki i nauczyciel akademicki w Instytutucie Sztuki Uniwersytetu Opolskiego, gdzie kieruje ZakłademTeorii i Historii Sztuki. Wykłada również w ASP we Wrocławiu. Fotografią zajmuje się od lat 80. Autor rozpraw naukowych oraz tekstów teoretycznych i krytycznych o sztuce.

_______________________

Adam Sobota

Zawdzięczać siebie

Cykl fotograficznych kolaży Andrzeja P. Batora zatytułowany Gratias ago ma wszelkie cechy uroczystego rozrachunku z własnym życiorysem, a w każdym razie autor stara się poprzez nie wskazać na filary swojego poczucia tożsamości. Prace z tej serii, których dotąd powstało sześć, mają raczej monumentalny i patetyczny wyraz, zarówno z uwagi na spore wymiary, jak i ze względu na powagę z jaką artysta wyraża swoje przesłanie. Każda z tych prac jest dedykowana innej wartości czy sferze doświadczeń; hołd czy podziękowanie kierowane są w stronę religii, filozofii, społeczeństwa, rodziny czy kobiet. Nie ma w tych przesłaniach ironii, jakkolwiek żadne z tych przedstawień nie sprowadza się do konwencjonalnych formalizacji, które pozwoliłyby się odczytać jako zwyczajowe formułki. Artysta traktuje swoje relacje ze wskazanymi wartościami bardzo osobiście, a więc zawsze w pewien sposób zaznacza się tam nieuniknione napięcie, jakie bierze się z niewspółmierności istniejącej w relacjach pomiędzy jednostką a społeczeństwem, pomiędzy różnymi jednostkami, czy też pomiędzy ogólną ideą a konkretnym bytem. Stąd zapewne bierze się specyficzna konstrukcja tych prac; są one zbudowane metodą kolażu, jakkolwiek autor mógłby też zawrzeć swoje przesłanie w inscenizowanych obrazach sugerujących jedność czasu i przestrzeni. Mniej więcej połowa powierzchni kompozycji jest wielobarwna, a reszta utrzymana jest w tonacji czarno-białej, gdzie dodatkowo wyodrębnia się półprzeźroczysty biały prostokąt kartki papieru, w który wpisany jest autoportret artysty. Autor sporządza dodatkową fotograficzną kopię zaaranżowanej sceny i wydziera z niej ręcznie wybrany duży fragment, który umocowuje na pierwszej kopii w odpowiednim dla niego miejscu. Ta wydarta część nie jest jednak idealnie spasowana i w pewnych fragmentach wyłamuje się też z podziału na część czarno-białą i kolorową. Jest to dodatkowy czynnik wzmacniający wrażenie, iż autor prowadzi grę pojęciami jedności i rozdzielenia.
Przesłanie z jakim występuje artysta może przywoływać skojarzenia z tymi typami dzieł, które historia sztuki klasyfikuje jako alegorie i obrazy wotywne. Znaczące wydają się tu zarówno podobieństwa, jak i różnice w stosunku do takich historycznych wzorców. Gdy idzie o alegoryczne wyrażenie pewnych pojęć w pracach Batora, to trzeba powiedzieć, że z jednej strony ideowa przynależność użytych akcesoriów jest bardzo czytelna, ale z drugiej strony są one bardzo osobiste i konkretne, a nie czysto konwencjonalne, jak to było przy tradycyjnych alegoriach, wyrażających np. pojęcia wiary czy sprawiedliwości. Artysta pokazuje członków własnej rodziny, posiadane przedmioty, osobiste pamiątki czy po prostu wykonane przez siebie w różnych sytuacjach zdjęcia. Alegoryczny charakter tym kompozycjom artysta w największym stopniu nadaje poprzez autoportrety, kiedy unosi dłoń w geście przysięgi wierności małżeńskiej, gdy naśladuje figurę ukrzyżowanego Chrystusa, czy zapada w filozoficzną zadumę.
Alegoryczne znaczenia są tu bardziej rozpisane na role, steatralizowane, a dzięki obecności postaci autora całość kojarzy się też z obrazem wotywnym. W dawnych obrazach tego typu osoba, która była przedstawiona w kontekście adorowanych wartości czy wydarzeń, ukazywana była jako świadek potwierdzający doniosłość i rzeczywistość tych faktów. Dedykowanie siebie polegało na wyrażeniu pełnego włączenia się w zasady realności wybranej sfery. W wypadku kompozycji Andrzeja P. Batora jest nieco inaczej. O ile osoby i przedmioty stanowiące sztafaż są ukazane z naturalistyczną precyzją, to autoportret autora jest wyizolowany przez tonację czarno białą oraz jasny prostokąt, przez co jako osoba wydaje się mniej materialny, jakkolwiek zachowuje potencjał dyspozytora sytuacji. Mimo sugerowania silnej więzi z obiektami, które w obrazie symbolizują konkretną sferę wartości, osoba autora w dodatkowy sposób wyraża pewne zdystansowanie wobec otoczenia. Jego oczy są albo zamknięte, albo przymknięte, albo też niewidoczne. Poza tym prawie zawsze odwrócony jest tyłem do scenerii w jakiej się ukazuje. Czy oznacza to wyobcowanie, chęć wyjścia poza realność tych uhonorowanych sfer życia, wyrażenie opinii o ich ograniczonej kompetencji? Czy oznacza to wyobcowanie, chęć wyjścia poza realność tych uhonorowanych sfer życia, wyrażenie opinii o ich ograniczonej kompetencji? Czy jest to sygnał znalezienia własnej drogi czy wyraz stanu dezorientacji? Brak jednoznacznej odpowiedzi pozwala myśleć o takim stanowisku jako właściwym dla sztuki, ale nie jako odrębnej kategorii lecz jako zdolności do swobodnej refleksji nad kategoriami, które stały się pewną ustabilizowaną formułą. Zobaczenie tych kategorii jako żywej treści wewnętrznych przeżyć jest dla nich większym hołdem niż formalna dedykacja.

_________________________________________


Marek Śnieciński

Gratias ago

Od długiego czasu w fotografiach Andrzeja P. Batora pojawia się problem pamięci. W takich cyklach jak „Miejsca bezpamięci”, „Martwe natury pamięci” i „Anamnesis – [re]konstrukcja obrazu” artysta koncentruje swą uwagę na fenomenie pamięci, na jej naturze, na ujawniającym się w ustawicznej grze zapominania i przypominania sobie palimpsestowym charakterze pamięci człowieka. Najnowszy realizowany przez niego cykl „Gratias ago” (jak dotąd powstało sześć prac z zaplanowanych dwunastu) stanowić ma zwieńczenie a może i zamknięcie tych artystycznych rozważań nad pamięcią, nad osadami czasu, które gromadzą się w człowieku. Dla tego cyklu niezwykle ważne są pytania i doświadczenia związane z poprzednimi realizacjami, ale wnosi on zarazem nową perspektywę, każe inaczej spojrzeć na poprzedzające go prace.
Cykl „Gratias ago” ma ewidentny autoportretowy charakter, który ujawnia się w wielu warstwach tych obrazów. Każdy z nich stanowić ma formę specyficznego podziękowania wypowiadanego przez artystę, takiego „dziękuję”, które człowiek zwykł wypowiadać w ostatecznej chwili (suprema hora), żegnając się ze wszystkim, co było dla niego ważne. W każdym z obrazów kluczowe znaczenie ma zatem fizyczna obecność autoportretowego wizerunku samego artysty – to on przecież składa owe podziękowania bliskim sobie i ważnym dla jego biografii i pamięci osobom, przedmiotom czy miejscom. Motywowi autoportretu Bator nadaje w tych pracach szczególny wymiar. Z jednej strony wynika to z faktu, że twórca występuje tutaj niekiedy nagi lub półnagi i jego postać odwołuje się do ikonografii, schematów kompozycyjnych i póz związanych z chrześcijańską sztuką sakralną. Z drugiej strony autoportret wydobywany jest dodatkowo poprzez zabiegi techniczne – w obrazach tych występują zawsze dwie warstwy: pierwsza, barwna, jest warstwą „świata”, jest warstwą, ku której kierowane jest „dziękuję” artysty; druga warstwa, odsłaniająca się poprzez dosłowne rozdarcie tej pierwszej, jest czarno-biała i w niej właśnie Bator umieszcza swój wizerunek. Dodatkowym elementem obecnym we wszystkich fotografiach jest biała kartka (umieszczona metodą multiekspozycji), która często funkcjonuje jak całun. Aranżacje twórcy sprawiają, że oglądamy hieratyczny spektakl, który nabiera cech religijnej ceremonii. „Gratias ago” Batora ma wymiar testamentu, wypowiadane jest z pełną powagą. Myślę, że prace te dowodzą jak bardzo niepokorną odmianą twórczości może być autoportret, w artystycznym działaniu Batora jest bowiem zawarty polemiczny, jakby gniewny akt kontr-kreacji. W kontekście tych autoportretów niezwykle adekwatne stają się uwagi G. Steinera o tym motywie obrazowym. Jak pisze Steiner, autoportret jest od-tworzeniem przez artystę „stworzenia własnej osoby. Nie pragnął tego stworzenia; nie miał żadnego wyboru przy pierwszym szkicu. Autoportret jest ekspresją jego pociągu do wolności, jego polemicznej próby, by posiąść na nowo, by osiągnąć panowanie nad formami i znaczeniami własnego istnienia.” [G. Steiner, Rzeczywiste obecności, Gdańsk 1997, s. 169] W spektaklu tym widz powoływany jest na świadka a zarazem milczącego uczestnika rytuału – tylko w takiej i aż w takiej roli jest on tu niezbędny. Nie jest to rola łatwa i wygodna, trzeba bowiem sprostać wyzwaniu, które niosą ze sobą te fotografie.