fot. A.R.

 
 
 
 
 
 
 
 

otwarcie 13.12.2012 fot. M.J.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Karolina Freino

CHANSONS DE GESTE

otwarcie i peformance: 13.12.2012 | czwartek | godz.18.00 | wystawa trwa do 11.01.2013

opening and performance: Thursday 13 December 2012 | exhibition till 11 January 2013

wstęp wolny | admission free



współpraca:
Radomir Piorun (ruch)
Cezary Duchnowski (dźwięk)
oraz
Inga Leśniewska (historia)

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Premierowa odsłona najnowszego projektu Karoliny Freino



Chansons de Geste [Pieśni o czynie/Pieśni gestu] podobnie do swojego literackiego pierwowzoru skupiają się na sylwetkach historycznie ważnych postaci. Koncentrując się na gestach towarzyszących przemówieniom osób istotnych dla dziejów świata w XX wieku, transkrybują je na dźwięk przy pomocy Thereminu (wynalezionego w postrewolucyjnej Rosji pierwszego elektronicznego instrumentu, na którego polu elektromagnetycznym gra się bezdotykowo). Chansons de Geste są więc pieśnią historii XX wieku, a przede wszystkim wizualno-dźwiękowym portretem władzy.

___________

Karolina Freino /1978/ Studia w Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu [rzeźba], Edinburgh College of Art [School of Sculpture] i Uniwersytecie Bauhausu w Weimarze [MFA "Sztuka Publiczna i Nowe Strategie Artystyczne"]. Od 2007 roku asystentka w Katedrze Rzeźby ASP we Wrocławiu. Stypendystka m.in. Alfred Töpfer Stiftung [2005/6] i Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego [2012]. Od 2006 roku pracuje z Dušicą Dražić [SRB], Samem Hopkinsem [UK/KEN] i Teresą Luzio [P] jako usually4. 
"Artystyczna nomadka", często pracuje w przestrzeniach publicznych w różnych zakątkach świata. Używa wielu mediów i technik wypowiedzi. Inspirują ją konteksty miejsc, w których pracuje, ich historia, przestrzeń i funkcja. Wkracza w nie pozostawiając dyskretne interwencje. Wnikliwie obserwuje i interpretuje współczesność i historię najnowszą.

___________



ŚPIEW SYREN NA FALACH EPOSU


W rozważaniach na temat estetyki i polityki Jacques Ranciere zauważa, że nie ma punktu widzenia umieszczonego poza historią, a polityka nie tyle jest kwestią sprawowania władzy, co raczej kwestią takiej konfiguracji przestrzeni podmiotów posługujących się wspólną mową, w której jedne posiadają mowę określającą, co jest sprawiedliwe i niesprawiedliwe, a inne - jak zwierzęta - tylko głos, przekazujący jedynie radość albo ból. Jednocześnie dostrzega, że pojawienie się sztuki abstrakcyjnej wymagało uprzedniego zobojętnienia wobec tematu. W naszym ponowoczesnym czasie to zobojętnienie przeszło w podejrzliwość wobec treści i przedmiotu przedstawienia, a nade wszystko w nieufność wobec wielkich narracji historii.

Karolina Freino w najnowszym projekcie Chansons de geste przedstawianym po raz pierwszy w Galerii Entropia poddaje czołowych bohaterów wielkich narracji XX wieku swoistemu testowi abstrakcji, by ze spektaklu - jeśli nie władzy, to z pewnością "rządu dusz"- wydobyć meta-przekaz w czysto akustycznej formie. Nawiązując do średniowiecznej formy eposu o nazwie chanson de geste, co może być rozumiane jako pieśń o czynie, ale też pieśń gestu, przeprowadza eksperyment translacji gestów wykonywanych podczas przemówień na akustyczne modulacje elektronicznego instrumentu. W projekcie występuje 18 ikon polityki ubiegłego wieku na archiwalnych rejestracjach filmowych ich publicznych performance, z których usunięto dźwięk przemówienia pozostawiając jednak odgłosy zgromadzonych tłumów oraz wprowadzono postać mima. Teksty poszczególnych przemówień są cytowane na osobnych planszach, natomiast gestykulacja przemawiających bezgłośnie postaci naśladowana przez mima stojącego przed instrumentem elektrycznym o nazwie Theremin. Dwie anteny tego urządzenia kontrolujące wysokość i głośność dźwięku reagują bezdotykowo na ruchy ciała mima powodując generowanie efektu akustycznego. Swoisty body language historycznych postaci wymagał indywidualnego dostrojenia instrumentu, a następnie odpowiedniej edycji materiału dźwiękowego. Archiwalia filmowe połączone w mozaikę sytuacji, których wspólnym motywem jest przemowa jednego do wielu, budują totalne wizualne menu polityki XX wieku. Przed tym mozaikowym obrazem w Galerii Entropia stoi rytualny mebel oratorów -mównica, która wobec widza pełni rolę pulpitu nawigacyjnego dającego możliwość wybierania poszczególnych postaci z mozaiki menu. Mównica z umieszczonym wewnątrz projektorem stanowi specyficzny display całej sytuacji. Odwiedzający wystawę mają także możliwość wykonania własnej "przemowy" na realnym Threminie stojącym nieopodal w kameralnym pomieszczeniu w towarzystwie jego wynalazcy - ukazanego na zdjęciu Lwa Theremina w czasie gry na instrumencie.

W Chansons de geste mim uobecnia ikonicznych bohaterów naśladowczym gestem wzbudzając dźwięk współczesnej liry - Thereminu. Tytuł projektu jednoznacznie odnosi się do eposu wieków średnich, natomiast jego centralna postać, zarazem przekaźnik i translator - mim - odsyła jeszcze głębiej w czas, aż ku źródłom europejskiego eposu w archaicznej greckiej estetyce. Tam pierwotny mim religijny oznaczał wyrażanie i przedstawianie przeżyć bohatera poprzez taniec i śpiew. Performance mima, od którego też pochodzi pojęcie mimesis, był połączeniem słowa, gestu i muzyki, ich jednością posiadającą moc odzwierciedlania rzeczywistości oczyszczonej z przypadku. W tym sensie mim jest też połączeniem poety, aktora i kapłana w działaniu i uczestniczeniu. Z mimu wyłoni się odrębna sztuka poetycka, a więc także epos. Warto choć pobieżnie przypomnieć w momencie zwijania się Galaktyki Gutenberga, że epos nie jest książką w płóciennej oprawie, ale że w wiekach średnich, a jeszcze bardziej w archaicznej kulturze oralnej, był nade wszystko pieśnią wiedzy i zbiorowego doświadczenia przekazywaną ustnie, a zapamiętywaną dzięki dogłębnemu zaangażowaniu niepiśmiennych słuchaczy. Takimi słuchaczami było także w większości swej nie umiejące czytać średniowieczne rycerstwo, któremu o czynach legendarnych postaci opowiadali wędrowni rybałci czy truwerzy. Człowiek kultury oralnej postrzegając swoje własne życie jako powtarzanie gestów, które przed nim wykonali inni, zanurzony był w tożsamości słów i rzeczy, a także słów i czynów, które odmieniane były poprzez kolejne ludzkie wcielenia.

Współcześni mówcy także przynależą do kultury oralnej, podobnie jak zgromadzenie słuchające ich przemowy i to bez względu na stopień wykształcenia. Gdyby tak nie było, wystąpienia nie wzbudzałyby emocji tłumów i podczas wieców nie dawałyby się słyszeć owacje, aplauz czy pomruki niezadowolenia. Te właśnie odgłosy autorka projektu pozostawia w archiwaliach wideo, jednocześnie odbierając mowę głównym bohaterom - mówcom. Żywe słowo mówione, a tylko ono w eposie było nośnikiem emocji, zostaje wyciszone i zatrzymane w formie wydruków. Nagie cytaty z mów i wystąpień są tu niejako lustrzanym odbiciem archiwalnych obrazów bohaterów pozbawionych głosu. Co ciekawe, cytaty większości mówców pozbawione kontekstu ich biografii i ról jakie odegrali w historii XX wieku, same w sobie sprawiają wrażenie mowy pełnej dobrej wiary, pokojowych intencji, troski o losy świata. Zdawać by się mogło, że spełniają ideał Cycerona, który w oratorze utożsamiał elokwencję z cnotą moralną i mądrością. Tyle, że Cyceron nie znał druku i obce mu było oddzielenie znaków i dźwięków mowy od ich znaczenia i emocji. Współczesny epos Karoliny Freino takie oddzielenie rozpoznaje i wzmacnia przez przekład gestów oratorów na abstrakcyjne dźwięki Thereminu i zastąpienie nimi dźwięków ich przemowy, których treść w ten sposób staje się drugorzędną.

Od czasów Homera wiadomo, że bezpiecznie przepłynąć obok wyspy Syren można tylko zatykając uszy. Syreny kusiły nieroztropnych wędrowców znajomością przeszłości i przyszłości oraz wiedzą o wszystkich ludzkich dolach i niedolach. Nie inaczej czynili oratorzy wszystkich czasów. Sytuacja przemowy do rzeszy słuchaczy jest takim właśnie syrenim spektaklem uwodzenia, bez względu na prawdziwość i intencje przekazu. W projekcie Karoliny Freino głosy przemawiających postaci zostają wyciszone (co jest paralelne wobec zatkania uszu załodze statku Odysa). Pozostaje sam spektakl body language, który można obserwować symultanicznie dryfując po akustycznych falach Thereminu. Przywodzą one na myśl śpiew syren fabrycznych i przeciwlotniczych, syren wozów strażackich, ambulansów, karetek… W rzeczy samej dźwięk tego wynalazku określany bywał jako złowieszczy i z tego względu często wykorzystywany w filmach grozy i science-fiction. Jakkolwiek instrument ten może być w rękach mistrza źródłem wysublimowanej muzyki brzmiącej łudząco podobnie do klasycznych wykonań, warto mieć w pamięci, że przyczynił się nie tylko do rozwoju muzyki elektronicznej lecz może bardziej jeszcze do powstania wysublimowanych urządzeń podsłuchowych czy bezzałogowych (czytaj: bezdotykowych) samolotów, a biogram jego twórcy mocno splata śpiew Syren ze sztuką wojenną. W Odysei Homera znajdziemy w księdze XII (wers 45-46) godny również XX wieku opis wyspy Syren "które siedzą na łące, a w koło nich gnaty ludzkie leżą stosami i ciał wyschłych szmaty."

Mozaikowa kolekcja archiwaliów z Chansons de geste jest zbiorem niejednorodnym pod wieloma względami. O wyborze postaci decydowała w pierwszym rzędzie konsultowana z historyczką istotność dla historii -zarówno mówcy jak i momentu przemówienia, ich "atrakcyjność choreograficzna" oraz the last but not least dostępność archiwaliów. W porządku etycznym nie wydaje się to stanowić dostatecznego usprawiedliwienia, by stawiać w jednym szeregu osoby, które teście Cycerona (bene dicere - bene vivere) wypadałyby skrajnie odmiennie. Gandhi, Jan Paweł II czy Wałęsa w momencie przewodzenia strajkowi stoczniowców zdają się spełniać etyczny postulat, by życie i mowa wzajemnie o sobie zaświadczały. Epos jednakże jako widzialność procesu historii jest szeroką rzeką, która w swym korycie musi ponieść wiele, a na swych przełomach spienić się wszelką szumowiną. Powyższe względy zadecydowały także o nieprzystawalności jakości medialnych tego menu XX wieku. Mamy tu bowiem przemówienia "stadionowe", plenarne i studyjne, w tym jedno z pośrednictwem tłumacza. Te ostatnie wykluczają moment krążenia emocji i reagowania, orator nie przypomina dyrygenta nad falującym morzem ludzkich głów, nie zdaje się by grał na łanach anten telewizyjnego Thereminu, nie słyszymy też komentarzy skierowanych do ekranów przez widzów tego spektaklu. Wspomniana niejednorodność jest przy tym podłożem zastanawiających efektów o z lekka ironicznym czy wręcz komicznym charakterze. Tak jest w przypadku Generała ogłaszającego w telewizyjnym orędziu wprowadzenie stanu wojennego. Gestykulacja sprowadzona w warunkach studia do minimum w efekcie generuje monotonny dźwięk brzęczenia telewizora bez programu. Czyż nie o tym dokładnie była mowa? Właśnie w takich momentach można przybliżyć się do zrozumienia słynnej tezy McLuhana, że przekaźnik jest przekazem.

Projekt Karoliny Freino jako całość można by rozpatrywać w dynamicznym odniesieniu do teorii mediów McLuhana, jakkolwiek artystka niewątpliwie nie podziela jego optymizmu. Pojawienie się przestrzeni akustycznej w Chansons de geste nie jest bowiem znakiem przywrócenia relacji wspólnotowych we tej wspólnej akustycznej przestrzeni, jak to wieścił autor Galaktyki Gutenberga. Display nie ukazuje nam globalnej wioski ale raczej społeczeństwo spektaklu. Efekt zabiegu translacji polifonii narracji XX wieku poprzez medium Thereminu prowadzi raczej do postutopijnej konkluzji, że wszelkie przewodzenie masom zakłada socjotechnikę uwodzenia. Bez względu jednak na dyskusyjność proponowanej przez autorkę konfiguracji przestrzeni wspólnej mowy, rezultat jej zabiegu - akustyczny abstrakt XX wieku - posiada niezwykle sugestywną moc syntezy.

© Alicja Jodko