Malowanie jest szczególnym ćwiczeniem pamięci i wyobraźni. Oraz intuicji. To rodzaj aktywnej kontemplacji. Nie ma sensu ani o tym pisać, ani tym bardziej czytać. Trzeba chwycić za pędzel.

Jako wierny kibic Pór Roku najchętniej maluję pejzaże a ściślej: drobne ułamki Pejzażu (koniecznie przez duże P). Jest przecież krajobraz nieustającą przemianą. Trwa wielki spektakl Natury: dzień, noc, deszcz i wiatr...

Obraz bywa również miejscem, do którego staram się zaprosić Metaforę. Czy dość zręcznie? Ilustrowanie idei, domniemanie i przeczucie. Błądzenie w labiryncie.

Drzewniki tworzą się nieomal "same" tzn. powstają spontanicznie z gotowych form Natury. Wyraz dalekiej tęsknoty za żarliwością animizmu. Przaśne totemy znad Odry. Cisi mieszkańcy Łęgów tuż za rogatkami Miasta.

Apteka, wbrew utartemu mniemaniu, jest miejscem niezwykle inspirującym. Czyż nie tu właśnie przechowywano róg jednorożca i korzeń mandragory? Przecież właśnie tutaj, w aptecznej loży praktykowano alchemiczne fantasmagorie.

 

Piotr A.Szota farmaceuta, botanik i artysta wystawiający w Entropii od 1990 r. Dał się po-znać jako odlotowy pejzażysta i niestrudzony badacz Natury. Inspiruje go alchemia, historia farmacji, stare zielniki i mapy.

[ p o w r ó t ]